VERSION

sprawa Alfreda Czernego

Bić się czy nie bić?

Wszystkich, których mógł poirytować krytyczny ton, w jakim wypowiadaliśmy się na temat powstań narodowych, a szczególnie powstania warszawskiego (finał: zrównanie stolicy z ziemią i wyniszczenie elit), przytaczamy fragmenty rozmowy Teresy Rudnickiej z prof.Pawłem Wieczorkiewiczem1 . (Teresa Rudnicka) - Jerzy Giedroyć twierdził, że historia Polski jest jedną z najbardziej nafaszerowanych mitami, zakłamanych historii, jakie zna. (Paweł Wieczorkiewicz) - (...) W naszym kraju po 1945 roku historią usiłowali przewartościować komuniści. Robili to jednak tak topornie, że nikt w to nie wierzył. Rezulatat znamy: przez cały okres PRL-u obowiązywały dwie wersje przeszłości: nie do końca prawdziwa wersja domowo-nieoficjalna i całkiem bajeczna wersja "teologii komunistycznej" (...)
- Teraz o powstaniu (warszawskim -uzup. red.) nie wypada pisać inaczej niż tylko na klęczkach.
- Nie zgadzam się.
Dwa lata temu udzieliłem wywiadu na jego temat "Życiu Warszawy". Mówiłem tam wprost o ślepocie politycznej i wojskowej dowódców Armii Krajowej. I o tym, że mieliśmy wówczas do czynienia ze zbrodniczymi rozkazami tego dowództwa. Bo w żadnej armii, poza sowiecką, nie wydawano rozkazów zdobywania broni na wrogu. I atakowania nieprzyjacielskich pozycji gołymi rękami. Jest granica szafowania ludzkim życiem. Przywódcy Powstania Warszawskiego ją przekroczyli. (...)jedną z przesłanek kapitulacji powstania było to, że warszawiacy zaczęli się burzyć. Zaczęli żądać kapitulacji. (...) Dyskutowałem z kolegami o Powstaniu Warszawskim i nagle słyszę: "A komu jest potrzebna prawda. Po co burzyć ten piękny mit?". Otóż jeżeli tak będziemy uprawiali historię, to zrezygnujmy z tytułów magistrów, doktorów i profesorów. Nie nazywajmy tego, co robi-my, historią (...)
 Niektórzy uważają, że nie należy ranić kombatantów Powstania Warszawskiego. Tyle, że ja rozmawiałem z wieloma z nich. I nigdy nie kryłem się z bardzo krytycznymi poglądami na temat celowości wybuchu powstania. Ogromna większość kombatantów zgadzała się ze mną. Mieli poczucie, że są oszukanym pokoleniem. Tym bardziej należy im się prawda o powstaniu -jakkolwiek byłaby ona gorzka. (...)

Co najmniej trzy razy trzymaliśmy jej (Europy - uzup. red) losy w swoich rękach - podczas bitwy wiedeńskiej, w roku 1920 i 1939. Czasami bardzo żałuję, że w 1920 roku jednak obroniliśmy się przed bolszewikami. Myślę sobie, że Francuzom i Niemcom dobrze by zrobiło posmakowanie przez 30 lat komunizmu. (...)
- Zatanawiam się, jak ci "młodzi, do brze wykształceni, rozsądni historycy", którzy mają robić Muzeum Historii Pol ski, poradzą sobie z PRL-em. Czy cały ten okres oplują, jak komuniści np. dzie je Państwa Podziemnego?
 - (...) próby skasowania PRL-u i twierdzenie, że centrum legalnej polskiej państwowości po roku 1945 było w Londynie, są karygodne. - Dlaczego więc historycy tak twierdzą? - Ci z mojego pokolenia i starsi po prostu się boją. Kiedyś już przecież pisali o tym okresie. I nagle okazało się, że wszystko było zupełnie inaczej. Nie chcą wchodzić jeszcze raz to tej samej wody. (..) czują się świetnie i nawet przyparci do ściany, niczego nie żałują. (...) Brak odwagi cywilnej po prostu. To środowisko nigdy nie rozliczyło się ze sobą. Znam bodaj tylko dwa przypadki ludzi, którzy po 1989 potrafili zdobyć się na samokrytykę. Publicznie przyznali się do tego, że w swoich książkach pisali nieprawdę. Pozostali udają, że wszystko jest w porządku. Ot, doznali iluminacji i zmienili zdanie. Klasycznym tego przykładem jest były komendant Wojskowego Instytutu Historycznego, płk. prof. Jan Sobczak. Jeszcze na rok czy dwa przed przełomem 1989 roku pisał o"misji wyzwoli-cielskiej Armii Czerwonej na ziemiach wschodnich Polski". A po zmianie ustroju natchnął go Duch Święty i zaczął pisać o "agresji sowieckiej na Rzeczpospolitą w 1939 roku".

Bardzo odważne sądy na temat historii Polski, polskich powstań narodowych, wygłosił niedawno Norman Davies2. "Ruch niepodległościowy skończył się na Powstaniu Warszawskim. Można powiedzieć, że była to honorowa klęska. Ale to była klęska. I trzeba to wyraźnie powiedzieć."
 Ważna jest teza, iż Polakom trzeba opowiedzieć "niepolską historię Polski": Wszędzie w Europie, a zwłaszcza Środkowej, pokutuje mit utrzymujący, że każdy naród ma swoje naturalne granice, własne podwórko otoczone płotem, , czy to się komuś podoba, czy nie. za którym mieszkają lepsi lub gorsi sąsiedzi. To jest kompletny fałsz. Do czasu Hitlera i Stalina nigdy tak nie było (...) Nigdy nie było w Polsce miasta całkowicie polskiego -jak dziś." Autor książki "Powstanie 44" jest z pochodzenia Walijczykiem. W jego ustach zdanie: - Kiedyś w Krakowie nie było Polaków, Byliśmy my - Celtowie" -brzmi wiarygodnie. W gorszej sytyacji znalazłby się polski historyk, który twierdziłby, jak obecnie Davies, że Polacy w wielu polskich miastach byli mniejszością, Warszawa przed I wojną była miastem imperium rosyjskiego, w którym największym budynkiem była cerkiew (na placu Saskim czyli dzisiejszym placu Piłsudskiego), rozebrana w latach 20. XX w., 40 procent ludności stanowili Żydzi, duży był także odsetek Rosjan, Niemców, Ukraińców, Białorusinów i Litwinów. Spora część warszawiaków w ogóle nie mówiła po polsku. Podobnie było w Łodzi, Wilnie, Lwowie. Davies upomniał się o czeskie korzenie Wrocławia.
PRL-owska wersja dziejów mówiła o odwiecznie piastowskich ziemiach. Tymczasem nie wiadomo, jakim językiem posługiwali się Piastowie. Obok genetycznych przodków Polaków mieszkali tu także inni, bo przez tereny dzisiejszej Polski przepłynęły najrozmaitsze plemiona, także przodkowie Daviesa - Celtowie. Tożsamość jest zjawiskiem płynnym. Wielu ludzi na Wyspach Brytyjskich czuje się dziś Anglikami, choć 2 tys. lat temu Anglików w ogóle tu nie było - przypomina walijski historyk. Podobnie jest z poczuciem narodowym Polaków. Ideologiczne myślenie o historii (a historia narodowa zawsze jest silnie zideologizowa-na) z trudem akceptuje tezę o wielonaro-dowości i różnorodności genetycznej. Krytyczna historia nie boi się ukazywania różnych tradycji. Nie myli np. socjalizmu z komunizmem. Komuniści zawłaszczyli dziedzictwo ideowe socjalizmu, mordując prawdziwych socjalistów. "Socjalizm ma się do komunizmu tak, jak chrześcijaństwo do jakiejś małej pseu-dochrześcijańskiej sekty"- mówi w wywiadzie Davies.

Józef Piłsudski był socjalistą Mój-znajomy powtarzał często, że gdyby geny "etniczne" miały swoje kolory, Polacy mieliby skórę we wszystkich kolorach tęczy. Na koniec jeszcze jedna opinia na temat powstania warszawskiego. Niektórzy uznają, że jest to pogląd skrajny. Tym lepiej. Cytujemy wypowiedź Ludwika Stommy na łamach "Polityki", bowiem obawiamy się, że młodzież słuchać wciąż będzie w szkołach, że powstanie było potrzebne i na dodatek było zwycięskie. Ludwik Stomma porównuje muzeum w Arromanches-les Bains poświęcone lądowaniu aliantów na plażach Normandii w 1944 r. z Muzeum Powstania Warszawskiego, w którym znalazły się repliki kanałów.
"Doprawdy pojąć nigdy nie mogłem i dalej nie pojmuję, jak można celebrować zniszczenie miasta, poświęcenie pokolenia, jedną z najczarniejszych, naj-krwawszych i najbardziej bezsensownych klęsk w narodowych dziejach. Co inni usunąć by chcieli z pamięci, my właśnie chcemy rozpamiętywać i dzieciom wszczepiać. (...) do kanałów nikt z własnej woli i chęci nie właził. Zepchnęli do nich powstańców Niemcy, kiedy zabrakło innych dróg ewakuacji (...) pokazywanie sterylnych kanałów jest tylko za-kłamywaniem historii. Jest nim zresztą pokazywanie Powstania jako jakowejś równoprawnej bitwy polsko-niemieckiej mającej cel i niosącej jakąkolwiek nadzieję. Przemilczanie głupoty i nieodpowiedzialności przywódców. (...) Powstanie warszawskie było szaleństwem politycznym i militarnym, które skończyło się żałośnie, osłabiło, a nie wzmocniło morale narodu, spustoszyło wielkie miasto. Pamięć o nim może być tylko przestrogą, nie legendą." Niektóre ugrupowania polityczne były przeciwne inicjowaniu walk zbrojnych w mieście, w którym nie było broni do prowadzenia działań z jednostkami frontowymi. Zorientowały się, że tak naprawdę wyniszczenie polskich elit jest na rękę politykom z Kremla. Gdy kiedyś otwarte zostaną wszystkie archiwa może dowiemy się, czy sowiecka agentura nie rozważała takiej właśnie prowokacji zbrojnej w stolicy, wykorzystując swoją brytyjską agenturę. Teza szokująca dla współczesnego pokolenia, ale kto wie, może za 50 lat Europa dowie się prawdy o warszawskiej hekatombie.

(AK)

1 Rozmowa została opublikowna w tygodniku "Angora".
2 W rozmowie, jaką przeprowadził Jacek Żakowski, opublikowanej w Po mocniku Historycznym - dodatku do 29. nr, "Polityki" z 22 lipca br. (Dzieje własne. Jakje rzetelnie opowiedzieć?, ss. 3-9)  

 

ARTYKUŁY