VERSION

"Żbik"
Fragmenty książki Ireneusza Cuglewskiego pt.
"Nieśli ludziom radość i zadumę. Wspomnienia z lat 1945-1980"
Kamienica Polska - Nowa Wieś - Wrzosowa, 2007


Po burzy
Wiosna rok 1945. Ucichła wojenna burza w Europie. Miliony ludzi różnych narodowości, ocalałych od zagłady, przemierzało drogi i bezdroża, aby dotrzeć do rodzinnych stron. Dla wielu z nich nie było do kogo i do czego powracać, bo wojenny szkwał zniszczył cały ich dorobek życia, miejsca tęsknoty i marzeń, zabrał na zawsze najbliższych, zasiał w sercu smutek, rozpacz i pustkę. Zwycięzcy i pokonani dokonywali bolesnego obrachunku strat materialnych , ofiar frontowych bojów, bombardowań, obozów koncentracyjnych i jenieckich, zabitych w masowych egzekucjach, zadręczonych w niewolniczej, katorżniczej pracy.

Martwa cisza zaległa nad pobojowoskami, nad gruzami miast i wsi, nad boleśnie okaleczona przyrodą, nad zrytą pociskami ziemią, nad milionami mogił, nad ludzkim nieszczęściem i tragizmem wojny spowodowanej nienawiścią człowieka do człowieka , żądzą panowania nad słabszym. Ludzką cywilizację przygniotła zbrodnia ludobójstwa. Nad światem zaległo pytanie, dlaczego ludzie ludziom zgotowali  taki ogrom  nieszczęść i cierpień. Na odpowiedź, w tych pierwszych dniach pokoju, trzeba było jeszcze poczekać, bo przecież ci ludzie, którzy przeżyli wojenny koszmar, byli zbyt szczęśliwi faktem, że skończyła się najokrutniejsza z wojen w dziejach ludzkości. Ważniejsze było pytanie: co dalej? To pytanie stawiały sobie wyzwolone narody i ludzkie zbiorowości ocalałe od śmierci.

Pytanie to zagościło też w sercach i umysłach mieszkańców ziemi częstochowskiej, bo wojna poważnie zachwiała ich rodzinnym życiem. Również ja nie mogłem być obojetny wobec niego, bo przecież, choc szczęśliwy, stałem jeszcze na grząskiej drodze wiodącej mnie ku nowemu życiu, do którego zachęcała wiosna ubrana w zieleń pół, łąk i lasów, w biel czeremchy, żółte kwiecie kaczeńców, kiście bzów  w przydrożnych ogrodach. Piękno wiosny chwaliły donośne spiewy skowronków uwieszonych wysoko pod sklepieniem nieba. Czas wiosny umilał chór żab w bagiennych szuwarach, klekot bocianów w lęgowych gniazdach, hen wysoko w konarach wiekowych dębów przy cmentarnej drodze. (...)

Na pola wyszły całe rodziny, by zagospodarować własne działki ziemi, która przez wiele lat rodziła plony okupantom a zwłaszcza osiadłym tutaj niemieckim Rumunom. Z każdym dniem nasilały się odgłosy warsztatów tkackich, tak mocno związanych z wieloletnią tradycją, dającą możliwości skromnej egzystencji rodzinne. Powracały do życia kopalnie rud żelaza, „Teodor”, „Tadeusz I”, Fabryka tektury „Klepaczka”, Tkalnia „Częstochowianka”. Łagodząc biedę i liczne niedostatki, swoja ważną funkcję rozpoczęły małe sklepiki spożywcze, piekarnie, warsztaty stolarskie i kuźnie. Przywrócono do życia Szkołę Powszechna. Staraniem światłych ludzi oraz władz gminy uruchomiono średnią szkołę ogólnokształcącą, do której uczęszczała młodzież  Kamienicy Polskiej oraz sąsiadujących z nia licznych miejscowości. W oparciu o księgozbiór z lat przedwojennych uruchomiona została Biblioteka Publiczna, docierała z Częstochowy codzienna prasa, łącznośc z Częstochową zapewniał pociąg ze stacji Poraj, a czasem również autobus. Nadal jednak najlepszym środkiem lokomocji były własne nogi.

Wszystko to możliwe było dlatego, że działania wojenne zakończyły się w rejonie Częstochowy w dniach 17-20 stycznia 1945 r. (...) Jedyną akcją bojową Niemców był nalot samolotów niemieckich na zgrupowanie wojsk rosyjskich w Osinach , Poczesnej i Wrzosowej, gdzie zginęło  kilku żołnierzy rosyjskich oraz rodzina Rakowskich w Poczesnej.  W okolicznościach wycofywania się rozbitków wojsk niemieckich zabitych zostało kilku Niemców, którzy schronili się w pomieszczeniach poczty w Kamienicy Polskiej. To wcześniejsze o cztery miesiące wyzwolenie przyspieszyły też powroty wojennych tułaczy, choć ciagle jeszcze w szponach wojny pozostawało wielu  mieszkańców wioski. Wśród nich byłem również i ja.
Z ostrożnością, podszyci strachem, powracali też partyzanci Armii Krajowej, bo zmieniły się realia polityczne i warunki odzyskanej wolności. Prawdę tę dokumentowała grupa żołnierzy rosyjskich rozlokowana  nad rzeką  okolicy mostu na rzece Kamieniczce lączącego Zawadę z Kamienicą Polską a także w lesie romanowskim na tzw. „Kozackich Łąkach”, których nazwa zachowała się po Kozakach , którzy tutaj stacjonowali w okresie carskiej niewoli, ąż do 1914 roku, tj. do wybuchu I wojny światowej. (...)

 Dobrą rozrywką były mecze piłki nożnej na „smudze”, przy moscie romanowskim. Szczególnym powodzeniem cieszyła się gra w piłkę koszykową nad basenem, gdzie w każde niedzialne popołudnie gromadzili się ludzie, aby kibicować drużynie w meczach w towarzyskich rozgrywkach z druzynami z Poraja, Koziegłów a nawet Częstochowy. Dobrze grająca druzyna tenisa stołowego z różnymi relultatami prowadziła zaciete boje w Częstochowie, Myszkowie, Zawierciu. Cieszylismy się zwycięstwami druzyny kolarskiej. (...)

Któregos wrzesniowego dnia 1945 r. otrzymałem list od Aleksieja Balana, ukaińskiego chłopca w moim wieku, z którym przezywałem koncowe miesiące wojny w rejonie Kłodzka oraz pod Dreznem, gdzie nasze wojenne drogi się rozeszły. Był juz zołnierzem jakiejś jednostki stacjonującej na terenie Niemiec. List pisany łamaną polszczyzną był dla mnie dużą niespodzianką i wspomnieniem o dobrym człowieku, który w styczniu 1945 r. w czasie przemarszy ulicami Katowic wręczył mi czerstwą kromkę chleba, dowodząc tym swojej szlachetności i głębokiego ludzkiego czynu. Sam głodny, w gescie wspaniałego odruchu, ratował innego człowieka, w dodatku innej narodowości. Oczywiście odpisałem temu dobremu człowiekowi słowami polskimi, bo nie znałem języka rosyjskiego. ten maleńki odruch zyczliwości mojego rówieśnika nosze do dziś w moim sercu. Juz nigdy potem nie miałem z nim żadnego kontaktu.(...)
Żołnierze rosyjscy prowadzili polami stada krów z terenów niemieckich na wschód, jako łup wojenny i rekompensate za zrabowane bydło w czasie działań wojennych na terenie Rosji.

Powołano do wojska kolejne roczniki mlodzieży, m.in. Kazimierza Kuśnierczyka, Ryszarda Walentka, Tadeusza Hornika. Ciagle jeszcze nie powrócili moi koledzy, z którymi rozstałem się w styczniu 1945 r. w czasie podjetej ucieczki z obozu w Forsthaus Lager.
Przedwojenną policję zastapiła Milicja Obywatelska, a obecnośc Urzędu Bezpieczeństwa wniosła w życie spoleczeństwa niepokój i liczne zakazy i nakazy. Prestniał istnieć Związek Strzelecki, Związek Ochotników Wojny 1920 r. tzw. bolszewickiej, Związek Młodzieży  Katolickiej. Założona zistała Spółdzielnia „Społem”, której członkowie mogli korzystać z zakupu tańszych produktów zywnościowych. Z radością powitano reaktywowaną orkiestre dętą i Ochotniczą Straz Pożarną. . Na wiejskiej drodze pojawiły się pierwsze autobusy umożliwiające kontakt z Częstochową.

ARTYKUŁY