


![]() VERSION
![]()
![]() |
![]() "ŻBIK" Urodził się w Piekarach k. Piotrkowa Trybunalskiego (gmina Woźniki). Służbę wojskową odbył w Marynarce Wojennej. Zmobilizowany - odbył kampanię wrześniową w okolicach Gdyni, Po ucieczce z niewoli włączył się do działalności Narodowej Organizacji Wojskowej , która w 1942 r. przekształciła się w Narodowe Siły Zbrojne. Zbiegł z transportu do Oświęcimia. Został kierownikiem Akcji Specjalnej w Częstochowie. Był m.in. wykonawcą wyroku na konfi-dentce gestapo, niejakiej Kaczmarek przy ul. Krakowskiej. Od września 1943 r. dowodził oddziałem partyzanckim NSZ. Swóją działalność jako dowódcy przedstawił we wspomnieniach zatytułowanych Między młotem a swastyką (Warszawa 1991). W czerwcu 1944 r. znalazł się w składzie 204. pułku piechoty NSZ a od sierpnia w Brygadzie Świętokrzyskiej. We wrześniu 1945 r. wydostał się z kraju okupowanego przez Armię Czerwoną i dostał się do II Korpusu gen. Andersa. Służył w kompaniach wartowniczych na terenie amerykańskiej strefy okupacyjnej Niemiec. W wyniku nacisku Rosjan na aliantów służby te zostały zlikwidowane. W 1950 r. Władysław Kołacinski znalazł się w USA. Zmarł na emigracji. Pochowano go w rodzinnych stronach w Bogdanowie w Piotrkow-skiem. Przed śmiercią zdążył uczestniczyć w obchodach niepodległościowych w Olesznie koło Włoszczowy. Konspiracja, do której należał Kołacinski wraz z dużym odłamem polskiej inteligencji, głównie nauczycieli, została haniebnie zdradzona. Choć "Żbik" pochodził z rodziny chłopskiej, propaganda komunistyczna zrobiła z niego dowódcę "pańskiego wojska". Zwolennicy innej niż Gwardia Ludowa opcji niepodległościowej nie mogli liczyć na względy Moskwy. "Zostali pozbawieni grobu, pamięci i czci"- pisze w liście do Korzeni Paweł Najnigier. Skazali ich na niesławę i niepamięć także ci, którzy uwierzyli, że rząd emigracyjny powstrzyma zakusy ZSRR. Nie wiedzieli, że Anglicy i Amerykanie nad dobro Polski przedkładali dobre stosunki ze Stalinem. Oddziały NSZ, które nie podporządkowały się rozkazowi Bora-Komorowskie-go, znalazły się w trudnym położeniu. Latem 1944 r. w dniach realizowania przez AK planu "Burza" zamieszanie w polskim podziemiu niepodległościowym było tak wielkie, że z wyrokiem śmierci mógł liczyć się każdy. Historia NSZ i formacji nie uznających rozkazu zjednoczeniowe-go z AK została w PRL-u całkowicie zafałszowania. Antykomunizm formacji NSZ był wystarczającym dowodem winy dla prokuratorów. NKWD zręcznie utożsamiło działaczy narodowego podziemia z faszystami. Propaganda PRL-owska podchwyciła te sugestie. Zgodna z linią partii wykładnia działań zbrojnych zawarta została w książce płk. R. Nazarewicza Ziemia radomszczańska w walce 1939-1945, Warszawa 1973 r. Polacy urodzeni po 1945 r. nie mieli okazji dowiedzieć się na lekcjach historii, że oddziały NSZ liczyły ponad 60 tys. ludzi, miały znakomity wywiad i duże poparcie społeczne. Programowo nie dokumentowano akcji zbrojnych, by nie narażać ludności cywilnej na represje. Dlatego wiele akcji poszło na konto AK, jak np. bój pod Olesznem 26 lipca 1944 r. Kołacinski - "Żbik" przychodził z pomocą Mieczysławowi Tarchalskiemu z AK, którego uważał za prawego człowieka i dobrego dowódcę. Wspomnienia "Żbika" czyta się jak powieść sensacyjną. Mieszkał przez jakiś czas w Częstochowie przy ul. Piłsudskiego. "Żbik" dostał od AK wyrok śmierci, ostrzegł go przed aresztowaniem por. "Czech" (nie znał jego nazwiska). Latem 1944 r. nie tolerowano formacji, które niechętnie traktowały zbliżającą się od strony Wisły Armię Czerwoną. "Żbikowi" zarzucono to, że wszedł w układ z hauptmanem Huste, Austriakiem, choć "Żbik" lojalnie poinformował o tym fakcie władze AK. "Żbikowi" chodziło o ustalenie zasad traktowania przez obie strony wziętych do niewoli ludzi. Władze AK niepokoiło bezwzględne rozprawianie się ,Żbika" z partyzantką spod znaku PPR oraz cywilami wspierającymi tę partię. Dla "czerwonych" nie miał litości. Służyli w jego oddziale także trzej Rosjanie, ale mieli bezwzględny zakaz agitowania na rzecz Związku Radzieckiego. Mieli świadomość, że prędzej czy później zostaną rozstrzelani przez czerwonoarmistów za zdradę. Służył także Richard V. Tullet, pilot RAF-u. Relacje między AK a NSZ to najdraż-liwsze karty ostatniego okresu wojny. "Żbik" wspomina, że kaprala "Owsa" (Wacław Pająk) zastrzelili ludzie z oddziału AK por. "Drabiny". Por. "Drabina" sprawcę tego czynu, kpr. "Stańczyka" oddał do dyspozycji "Żbika". Kopanie dla siebie grobu przed egzekucją należało do ponurego rytuału w leśnych wyrokach i porachunkach. Kołacinski odcina się od zabójstwa por. Tadeusza Kozłowskiego (ps. ,,Piotr"), który pochowany został w Dro-chlinie przez ks. Macieja Pacieja (pseud. "Miś"), kapelana NSZ. Usunięty z AK ppłk Stanisław Nakoniecznikoff - Klu-kowski (pseud. "Kmicic") był przeciwnikiem akcji scaleniowej AK z NSZ. "Bór" zmienił instrukcje dotyczącą zachowania się AK wobec Rosjan. A to dlatego, iż Stalin zaprzeczył, że oddziały 27. wołyńskiej DP AK w ogóle istniały. 17 lipca 1944 r. aresztowano w Wilnie "Wilka" a żołnierzy zesłano do Kaługi. Stacjonujące na Kielecczyźnie oddziały partyzanckie NSZ nie podporządkowały się akowskiemu planowi "Burza" i postanowiły przebić się na zachód przez Czechy. 12 lipca Stalin wydał rozkaz rozbrojenia żołnierzy z ugrupowań podległych władzom polskim na uchodźstwie (oficerów internować, podoficerów oraz żołnierzy wcielać do I Armii Wojska Polskiego). Klu-kowski usiłował rozmawiać z ,3orem" po przeprowadzeniu inspekcji oddziałów we Włoszczowskiem i w Górach Świętokrzyskich. W Warszawie zastał go wybuch powstania. Po upadku powstania gen. Okulicki ("Niedźwiadek") próbował odbudować KG AK w Częstochowie. Ofiarą sporów w Radzie Politycznej NSZ-ZJ (Związek Jaszczurczy) stał się Klukow-ski - "Kmicic", zastrzelony 18 października 1944 r. na ulicy w Częstochowie. 28 października oddziały AL Mieczysława Moczara przekroczyły linię frontu i zaczęły zaprowadzać porządek zgodny z instrukcjami Moskwy. Moczar zasłynął jako szef łódzkiego UB. W 1944 roku bojówki PPR bez skrupułów uprowadzały i mordowały właścicieli majątków ziemskich, by zniszczyć ekonomiczne zaplecze oddziałów AK i NSZ. Tak było m.in. w Sekursku i Dąbrowie Zielonej. Przyświecały im propagandowe hasła o wzięciu odwetu na odwiecznych ciemięży-cielach robotników i chłopów. Ale i bez tej propagandowej otoczki zdemoralizowani bezprawiem wojny ludzie z bronią mordowali ziemian z powodów czysto ekonomicznych. Ps. Na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie Paweł Najnigier wręczył Tadeuszowi Różewiczowi list w sprawie Alfreda Czernego (wraz z fotografią), w którym prosi o wyjaśnienie intrygującej nas zagadki. Czekamy na relację "Satyra" (Tadeusza Różewicza) o tragicznym wydarzeniu w leśniczówce Rogi nieopodal Wielgomłynów. (AK) |
ARTYKUŁY
![]() |

